28 sierpnia 2014

Bądź mądry przed szkodą, przyjdź na naszą konferencję

Nadchodziła północ, a w oknach urzędu wciąż paliło się światło. Przy stole w sali konferencyjnej siedziało kilka osób. Atmosfera była ciężka. Marynarki od garniturów wisiały smętnie na oparciach krzeseł. Nawet informatyk zdjął sweter. Widać było skupienie na twarzach. Nikt nie wiedział, co się stanie, gdy nadejdzie kolejny dzień, czyli 30 maja 2015 r. – termin dostosowania stron internetowych urzędów do potrzeb osób z niepełnosprawnością. Może jednak warto było ponad pół roku wcześniej, 17 września, pójść na konferencję „Dostępność Polska 2014”?

Niepewność wykańczała zebranych naprędce przez szefa departamentu. Dlaczego nikt nie poinformował w porę o tym rozporządzeniu? Czy naprawdę nikogo nie interesują potrzeby osób z niepełnosprawnością? Czy wiara w „jakoś to będzie” nie była zbyt wielka? Jak się okazało, informatyk wiedział, ale nie powiedział. Po co robić sobie kłopot? Od tylu lat jest dobrze, to po co wszystko zmieniać? Ileż to roboty! Szef wydziału też coś słyszał, ale tyle spraw na głowie, że w ogóle nie miał na to czasu.

Owszem, na konferencję „Dostępność Polska 2014 – wymogi dostosowania serwisów internetowych instytucji publicznych dla potrzeb osób z niepełnosprawnością” miał ktoś jechać, ale rozchorował się i nikt nie przejął jego spraw. A przecież konferencja była bezpłatna, a zgłoszenia przyjmowane były jeszcze 12 września! Patronat honorowy oraz obecność na sali ministra administracji i cyfryzacji Rafała Trzaskowskiego oraz Lidera Cyfryzacji Włodzimierza Marcińskiego zwiastowały dużą wagę wydarzenia. Do tego organizator, Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, które od lat skutecznie działa na rzecz zapewnienia dostępności w internecie, wspólnie z PFRON-em prowadząc projekt „Dostępne strony”.

Dyrektor wydziału zduszonym głosem czytał zaproszenie na konferencję: „Tematem przewodnim konferencji będą wymogi dostosowania serwisów internetowych instytucji publicznych do potrzeb osób z niepełnosprawnością, w odniesieniu do Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności”.

Przecież to jest dokładnie to, czego nam trzeba! – ryknął ze złością szef departamentu. Naprawdę tak trudno było poświęcić tę parę godzin w Centrum Konferencyjnym Muranów w Warszawie na to wydarzenie? A teraz mamy kłopot. Czy ktokolwiek z was w ogóle wie, co to jest ta dostępność?

Zebrani spuścili wzrok. Wiedzieli, że tę sprawę rozjaśniłoby choćby wystąpienie Dominika Paszkiewicza, reprezentującego Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, pt. „Problem, wyzwanie, szansa – czym jest dostępność i na czym polega?”. W ich obecnej sytuacji dostępność była problemem. Na ich własne życzenie.

Siedzący wokół stołu w sali konferencyjnej zazdrościli innym, którzy z kwestią dostępności sobie poradzili. Że tak było, można było wyczytać z planu konferencji. „Premier.gov.pl – droga do dostępności (case study)” – taką nazwę miało wystąpienie Agnieszki Borowej-Malinowskiej z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. „Jak PCPR Kartuzy sam wdrożył dostępność (case study)” – tak zaś brzmiał referat Marcina Piątkowskiego, audytora Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, oraz Krzysztofa Wysockiego z PCPR w Kartuzach.

Szczególnie zafrasowana była przedstawicielka biura prasowego. Jak wytłumaczyć opinii publicznej, że akurat ten urząd nie dostosował w terminie swojej strony do potrzeb osób z niepełnosprawnością? Przecież dzięki patronatowi medialnemu nad konferencją ze strony Programu 1 Polskiego Radia czy portali Gazeta.pl i Niepelnosprawni.pl w świat poszła informacja, jak bardzo dostępność jest potrzebna. Mówił o tym choćby Piotr Witek z Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego. Sam tytuł jego wystąpienia jest wystarczająco sugestywny: „Dla nas dostępność to podstawa – perspektywa użytkowników z niepełnosprawnością”.

A przecież o potrzebach osób z niepełnosprawnością w świecie cyfrowym czy o e-barierach podczas konferencji mówili też choćby minister Trzaskowski, ambasador Wielkiej Brytanii Robin Barnett, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji Piotr Pawłowski czy Teresa Hernik, prezes PFRON. Dział prasowy tym razem się nie wywinie, a przecież za chwilę wybory samorządowe. Czy wyborcy wybaczą to potknięcie? Co czeka tych, którzy sprawy nie przypilnowali? Gdzie teraz znajdą tak dobrą pracę?

Pytania kłębiły się w głowach zebranych. Ale na wnioski było już za późno. Klamka zapadła. Minęła północ. Rozporządzenie weszło w życie.